Zimowo, nastrojowo, świątecznie!

Jak ten czas pędzi nieubłaganie… I znowu zima! I znowu uwielbiany przeze mnie przedświąteczny czas, zapach czekolady, goździków, pomarańczy i mandarynek, oczekiwanie na pierwszy śnieg i białe od szronu poranki. Te ostatnie szczególnie lubię, gdy mogę podziwiać je z okna, z kubkiem ciepłej herbaty w dłoni i w grubych skarpetkach na nogach 😉 Ostatnio tak właśnie wygląda większość moich poranków, bo choroby i zimowe przeziębienia nie opuszczają nas, więc i o spacerach nie ma mowy. Nie byłabym jednak sobą gdybym tego niekończącego się chorobowo-domowego czasu nie wykorzystała do stworzenia czegoś przyjemnego dla oka, nastrojowego i mocno wpisanego w zimowy klimat. Zobaczcie sami… to moja zimowa opowieść.

zwyczuciemsmaku.pl

W tym roku pierwszą zimową ozdobą, jaką udało mi się zrobić, jest zawieszony nad stołem wianek. To bardzo prosta w wykonaniu, a jednocześnie niezwykle piękna, strojna i okazała dekoracja. Do jej wykonania użyłam gotowego, białego wianka wiklinowego. Jest całkiem spory bo jego średnica to 45 cm. Zawiesiłam go na białych tasiemkach, które umocowałam na wkręconym do sufitu haczyku. Później to już czysta improwizacja. Powyciągałam pudła ze świątecznymi świecidełkami i bombkami, które ozdabiałam koronką w zaszłym roku. Do tego trochę białych piórek i jeszcze odrobina cierpliwości, bo każdy bibelot należy przewiązać żyłką, a tę następnie zamocować do wianka. Tak krok po kroku, by powstawało coś pięknego. Efekt końcowy jest naprawdę zachwycający, a moi pierwsi przedświąteczni goście byli szczerze oczarowani.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Później był kolejny wianek. Także wiklinowy, tyle, że dużo mniejszy. Do ozdobienia go podobnie jak poprzednio wykorzystałam to, co aktualnie miałam w domu. Stare perły, malutkie bombeczki, brokatowe gwiazdki. Był jeszcze jeden wianek. Zrobiony z beżowego wełnianego swetra o grubym splocie, z motywem warkocza. Ozdobiłam go perełkami i szklanymi koralikami, a także dużą kokardą w kolorze cappuccino. Nie zdążyłam go jednak sfotografować, bo sprezentowałam go przyjaciółce z dzieciństwa. Jeśli zdążę zrobić jeszcze jeden, to na pewno go tutaj pokażę. Był piękny i niespotykany.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczucemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Poza tym dużo szyszek, cyprysy w otulonych kocem i piórkami osłonkach, lampiony, świece i światełka. Grube i ciepłe pledy, poduszki, których u mnie nigdy dość, aromat pomarańczowej kawy, pyszne jedzenie i można wyglądać pierwszej gwiazdki!

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.plA w kolejnym poście postaram się Wam pokazać mój kominek.

zwyczuciemsmaku.pl

Małe zmiany, duża frajda czyli jak uatrakcyjnić pokój dziecka!

zwyczuciemsmaku.pl Długo mnie tu nie było, ale ostatnio dużo się działo, a czas gnał nieubłaganie… W końcu jednak udało mi się zabrać za zrobienie tego posta…, przez kilka osób bardzo wyczekiwanego 😉 Chciałam nim udowodnić, że zmiany w mieszkaniu nie muszą kosztować fortuny, a dobre chęci i zapał do pracy są najlepszym sprzymierzeńcem w osiągnięciu „sukcesu”. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma dryg do „rękoczynów”, ale myślę, że warto spróbować. Może przez przypadek odkryjemy w sobie nowy talent? Ja należę do osób raczej oszczędnych. Droższe wydatki często spędzają mi sen z powiek. Noc jest bowiem dobrym czasem na zastanawianie się czy nowy zakup na pewno jest mi potrzebny lub czy nie jestem może w stanie zadowolić się jakimś substytutem, albo zwyczajnie zrobić coś samemu. Nie będę ukrywać, ze ta trzecia opcja jest mi wyjątkowo bliska, a to za sprawą satysfakcji jaką daje. Moja wieloletnia koleżanka zawsze powtarza, że w moim domu jest wiele ładnych rzeczy i zawsze myśli, że są to rzeczy drogie. Kiedy mówię jej co, gdzie i w jakiej cenie kupiłam, odpowiada, że mam wrodzony talent do szperania i wyszukiwania. To prawda. Chyba zawsze tak miałam i wyssałam to z mlekiem Mamy 😉 Ona często robi coś z niczego i nie rzadko wprawia tym w zachwyt innych. No ale może przejdę do rzeczy! Dzisiejszy wpis to przepis na zmiany w pokoju dziecka. Uważam, że nawyk przeglądania czasopism i blogów wnętrzarskich, a przy tym podpatrywanie i zapamiętywanie rzeczy, które są zgodne z naszym poczuciem estetyki jest bardzo przydatne. Wtedy łatwiej o jakiś plan, a tym samym urzeczywistnienie go. Niewielkie zmiany w pokoju mojego syna, miały być gotowe na jego pierwsze urodziny. Niestety nie udało się. Z lekkim poślizgiem, ale w końcu zmieniłam to i owo i wpasowałam ten pokój jeszcze bardziej w styl i kolorystykę reszty mieszkania. Miało być dziecięco, ale nie cukierkowo. Neutralnie, szaro, biało, beżowo. Zdecydowałam, że te kolory będą najlepsze z dwóch powodów. Po pierwsze tak jak napisałam będą konsekwencją tego co otacza nas w innych pomieszczeniach naszego mieszkania, a po drugie chciałam odciążyć to pomieszczenie od dodatkowych barw, z uwagi na intensywność i wielości koloru zabawek, które z biegiem czasu coraz bardziej nas zalewają. Każdy kto ma dziecko wie, że wraz z jego wzrostem proporcjonalnie rośnie ilość kolorowych zabawek i innych gadżetów, bez których dzieci lub rodzice nie wyobrażają sobie dzieciństwa 😉 No i w tym zabawkowym otoczeniu oczopląs staje się stanem permanentnym i przez długi czas nieodwracalnym. W takim przypadku stonowane barwy w samym pokoju stają się wybawieniem! Zmiany nie są duże, ale myślę, że dały fajny efekt. Jest lekko i przytulnie. Zrezygnowałam z cytrynowych dodatków na rzecz bieli. W miejscu szaro-cytrynowych słoni, które pokazywałam Wam kilka miesięcy temu, pojawiły się urocze ptaszki i białe budki.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Ptaszki wycięłam z grubego materiału, który wykrochmaliłam i wyprasowałam, a następnie doszyłam skrzydełka. Budki to tak naprawdę dizajnerski recykling i prawie zupełnie darmowa produkcja 😉 Do zrobienia ich użyte zostały skrzynki sklepowe, w których zwykle sprzedawane są banany lub winogrona. Po rozbiciu ich na części, przydatne były tylko same sklejki. Przycięte i zszyte zszywkami, a następnie pomalowane, stworzyły urocze domki dla „fruwających” ptaszków. To dowód na to, że do stworzenia rzeczy ładnych naprawdę nie potrzeba dużych pieniędzy. Liczy się kreatywność!
Poza tym kupiłam kilka metrów wzorzystych tkanin i z nich powstały nowe poszewki na kołderkę i poduszki. Poduch jest dużo. Nadają lekkości i tworzą przyjemny klimat.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Ze starej koszulki i wkładu do poduszek uszyłam malutki księżyc i gwiazdki, które przy pomocy doszytych troczków przywiązałam do szczebelków łóżeczka.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Są też dwie rzeczy zakupione. Podusie i przytulanki w jednym – urocza chmurka z długimi nóżkami i groszkowy słonik. Zamówiłam je u bardzo zdolnej Pani, a ich całkowity koszt to ok. 60 zł. Uważam, że za tak piękne rzeczy to bardzo atrakcyjna cena.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Poza tym odświeżyłam kupione niedawno w SH krzesełko dla lalek. Było niebieskie i brzydkie, ale jego kształt tak bardzo mi się spodobał, ze postanowiłam dać mu jeszcze jedno życie. I tak oto maskotki mojego syna stały się szczęśliwymi posiadaczami krzesełka za całe 5 zł 😉

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Z uwagi na zbliżające się już dużymi krokami chłodne dni, pomyślałam, że warto kupić Tymkowi dywanik, na którym będzie się bawił, i który jednocześnie zapewni mu komfort i ochroni przed chłodną podłogą. Pięknych dywanów na rynku nie brakuje. Bardzo podobały mi się te interaktywne i z prawdziwej wełny lub filcu. Problem był tylko jeden – CENA! Ona naprawdę może przyprawić o zawrót głowy. Długo się nie zastanawiałam… W jednym ze sklepów sieciowych znalazłam wykładzinę (całe 16 zł za metr bieżący), z której postanowiłam wyciąć chmurkę (podobny pomysł widziałam na jednym z blogów wnętrzarskich). Idealnie wpisała się w wystrój pokoju, a ja zaoszczędziłam naprawdę sporą sumę pieniędzy. Nawet kiedy Tymek ją zabrudzi lub gdy zwyczajnie się nam znudzi, czy wpadnę na kolejny pomysł zmiany wystroju pokoju, nie będzie szkoda nam jej wyrzucić.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Ostatnim gadżetem, który w pokoju zrobił fajny efekt jest girlanda z proporczyków, którą zrobiłam z groszkowej tasiemki i kilku papierowych serwetek.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Do tego ukochane przez ze mnie cotton ball lights, które wprawdzie miały oświetlać inne wnętrze, ale póki co zawisły w pokoju Tymusia (ma wielka frajdę z zapalania światełek i gaszenia ich).

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Ułożone kolorystycznie książeczki, które oprócz swojej funkcji edukacyjnej, spełniają tutaj także funkcję estetyczną (Podobnie zrobiłam ze swoją biblioteczką, muszę przyznać, że ten prosty zabieg podziałał nawet na mnie. Teraz jeszcze częściej sięgam po kolejną lekturę).

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Mam nadzieję, że dzisiejszy „przepis” na tanie dekorowanie dziecięcego pokoju zainspiruje kogoś z Was, a stworzone zmiany będą cieszyć niejedno oko 😉 Powodzenia!