Z cyklu przed Wielkanocą – świąteczny stół, odsłona trzecia!

zwyczuciemsmaku.pl

Ostatnio oszalałam na punkcie pudrowego różu. I choć nie jest to mój ulubiony kolor, to jednak tej wiosny stawiam go na równi z cudowną miętą (przynajmniej jeśli chodzi o Wielkanocne dekoracje). Myślę zatem, że dzisiejsza propozycja nakrycia świątecznego stołu nie będzie dla Was wielkim zaskoczeniem.

zwyczuciemsmaku.pl

Za bazę posłużył mi pudrowy bieżnik w groszki (motyw ten niezmiennie kojarzy mi się z wiosną). Jest uroczy i radosny, a jednocześnie mocno stonowany. Do bieżnika dobrałam identyczne w barwie serwetki. Na nich dla odmiany pojawił się nadruk w drobniutkie białe kwiatuszki. Do tego trójkolorowa zastawa oraz mocno zdobione, wytłaczane szklanki. Biel, szarość i róż komponują się tu idealnie i sądzę, że są dla siebie stworzone. Szkoło dodaje lekkości.

zwyczuciemsmaku.pl

Przy każdym nakryciu położyłam białe piórko.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Na stole pojawił się piękny wianek spleciony z małych gałązek, który ozdobiony został różowymi pisankami.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Akcentem przyciągającym oko jest także mała paterka z kloszem, pod którym przycupnął porcelanowy zajączek.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Nie obeszło się oczywiście bez pisanek.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Obowiązkowo kwiaty. Tym razem stokrotki, które wyeksponowałam za sprawą babcinej sosjerki.

zwyczuciemsmaku.pl

Poza tym na stole znalazła swoje miejsce okrąglutka kurka, malutka klatka z białym ptaszkiem, porcelanowy dzwoneczek i przecudnej urody solniczka, która jest ozdobą samą w sobie.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Nad stołem zawisł natomiast duży wiklinowy wianek. Ten sam, który pokazywałam Wam w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Tym razem ustroiłam go koronkowymi pisankami, zajączkami i ptaszkami. Stanowi świetne wykończenie dla Wielkanocnego stołu.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

I jeszcze kilka kadrów 😉

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Mam nadzieję, że taka odsłona Wielkanocnego stołu przypadła Wam do gustu. Do świąt pozostało jeszcze kilka dni. Warto przemyśleć, w jakim otoczeniu spędzimy ten piękny czas.
Pozdrawiam serdecznie!

Z cyklu przed Wielkanocą – sałata wiosenna z przepiórczym jajkiem!

zwyczuciemsmaku.pl

Składniki:
4 liście mini sałaty rzymskiej
garść kiełków brokuła
kilka liści rukoli
4 rzodkiewki
5 plasterków zielonego ogórka
4 jajka przepiórcze
1 łyżka siekanego koperku
świeżo mielony pieprz

Sos:
1 żółtko jaja kurzego ugotowane na twardo
1 łyżeczka białego octu winnego
2 łyżeczki cukru pudru
2 łyżki gęstego jogurtu naturalnego

zwyczuciemsmaku.pl

Przygotowanie:
Jajka przepiórcze wkładamy do wrzącej wody i gotujemy przez ok. 4 minuty. Studzimy, obieramy ze skorupek i przekrawamy wzdłuż na pół.
Ugotowane żółtko jaja kurzego rozcieramy z cukrem pudrem w miseczce. Dodajemy ocet i jogurt naturalny. Mieszamy. Gotowy gładki sos przekładamy na talerz. Układamy na nim porwaną sałatę rzymską, kiełki brokuła i rukolę, a także posiekaną rzodkiewkę, ogórka i jaja przepiórcze. Posypujemy koperkiem i świeżo mielonym pieprzem.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Z cyklu przed Wielkanocą – świąteczny stół, odsłona druga!

zwyczuciemsmaku.pl

Ostatnio pokazałam Wam moją utrzymaną w pastelowym tonie propozycję nakrycia świątecznego stołu. Dzisiejsza jest zupełnie inna, powiedziałabym, że mocno stonowana, bardziej elegancka i naturalna, choć w niej również przemyciłam akcenty dość cukierkowe.

Na pierwszym planie obrus. Zgaszony w barwie i uroczy za sprawą wszechobecnych, dużych groszków. Całą stylizację postanowiłam oprzeć o biel i szarość, a także niewielki dodatek słonecznej żółci.

zwyczuciemsmaku.pl

Wykorzystałam biało-szarą zastawę, ale również odrobinę szkła, w postaci kieliszków i wysokiego klosza pod którym „ukryłam” jeszcze zielonego hiacynta oraz ręcznie robioną, błyskotliwą pisankę.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Pojawiły się też serwetki, które uszyte zostały z identycznej tkaniny, co obrus. Wyeksponowałam je za sprawą cudownej urody, dzierganych serwetników (to prezent od teściowej ;)) Bardzo wpasował się w wystrój stołu.

zwyczuciemsmaku.pl

Tak jak poprzednio, przy każdym nakryciu położyłam robione przez moją mamę pisanki. I chociaż każda jest inna, wszystkie utrzymane są w podobnym stylu i tworzą fajną całość. Obok pisanek na stole zagościły też przepiórcze jaja.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Pojawiły się też białe ceramiczne ozdoby: zajączek, ptaszek, dzwonek z motylkami i malutka paterka, w której umieściłam ptasie gniazdko. Dzbanki na herbatę, mimo że zupełnie białe, również nawiązują do klimatu Wielkanocy.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Zrezygnowałam z kolorowych kwiatów, na rzecz zupełnie jeszcze zielonych hiacyntów. Dwa umieściłam w starej (babcinej) sosjerce, a kolejny w ceramicznej, zdobionej osłonce. Na każdym kieliszku położyłam też białego goździka.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Ostatnie dekoracyjne elementy to urocza budka dla ptaków i wianek zamocowany na krześle. Budka była zupełnie zwyczajna, drewniana, wykonana z cieniutkich sklejek. Pomalowałam ją na biało, a jej daszek okleiłam pasiastą tkaniną. Materiał ten wykorzystałam także do dekoracji krzesła. Podobny pasiasty motyw pojawił się również na poszewce poduszki, która nawiązuje do dekoracji stołu i tworzy tu spójną całość.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Mam nadzieję, że podoba się Wam taka odsłona Wielkanocnego stołu. Kolejnym razem pokażę coś jeszcze innego… Już teraz serdecznie zapraszam!

Wiosennie, świątecznie, inspirująco!

zwyczuciemsmaku.pl

Ostatnio pisałam Wam o pewnej propozycji, którą otrzymałam od bardzo kreatywnej i ambitnej osoby. Dziś mogę już zdradzić, że dotyczyła ona przygotowania przeze mnie kilku przepisów na nadchodzące już wielkimi krokami święta Wielkiej Nocy, a złożyła mi ją Ola z Home on the Hill.

Po sukcesie swojego pierwszego bożonarodzeniowego przewodnika, pełnego zupełnie magicznych inspiracji, Ola postanowiła stworzyć drugą jego edycję, tym razem wiosenno-wielkanocną, a do pracy nad nią zaplanowała zaprosić także inne blogerki. I tak obok Izy z bloga cloroesdemialma.blogspot.com i Ani z carmelandwhite.blogspot.com, zaproszenie do tego projektu otrzymałam także ja 😉 Byłam szczerze zaskoczona tą propozycją. Ola jednak tak mocno skomplementowała moje blogowe poczynania i tak bardzo rozbudziła we mnie zapał do „pracy”, że bez najmniejszego wahania zgodziłam się i z wielką przyjemnością przystąpiłam do tej inspirującej inicjatywy 😉

W przewodniku znalazły się trzy przygotowane przeze mnie dania. Sałatka wiosenna z przepiórczym jajkiem, wielkanocna zupa chrzanowa oraz mazurek różany z białą czekoladą i wanilią. Są to bardzo smaczne, ale też wyjątkowo ładnie prezentujące się dania. Do tego na tyle proste, że nawet osoby, które nie specjalnie lubią się z całym kuchennym sprzętem, świetnie powinny dać sobie z nimi radę.

Przewodnik, aż kipi od cudownych inspiracji, zjawiskowo pięknych przedmiotów i niecodziennych dekoracji świątecznych. Przepełniony jest ciepłymi odcieniami pasteli i bije z niego cała dawka pozytywnej energii. Zapraszam zatem do świata wiosenno-wielkanocnych inspiracji Home on the Hill!

Z cyklu przed Wielkanocą – Mazurek różany z białą czekoladą i wanilią!

zwyczuciemsmaku.pl

W tym roku smak Świąt Wielkiej Nocy poczułam dużo wcześniej, niż zwykle. Stało się tak za sprawą pewnej propozycji, którą otrzymałam od bardzo ambitnej, a przy tym kreatywnej i utalentowanej osoby 😉 Ale o tym dowiecie się niebawem. Niech to jeszcze choć przez chwilę pozostanie naszą słodką tajemnicą 😉

Póki co zachęcam Was do wypróbowania przepisu na ten oto cudownie różowy i nie mniej różany mazurek. Myślę, że jest on niewiarygodnie smaczną, ale też obłędnie piękną propozycją na Wielkanocne biesiadowanie. Z takim deserem, każe święta będą idealne 😉

zwyczuciemsmaku.pl

Składniki na ciasto:
350 g mąki pszennej
50 g cukru pudru
200 g zimnego masła
2 żółtka
1 łyżka kwaśnej śmietany
ziarenka z 1 laski wanilii
2 łyżeczki wody różanej

Przygotowanie:
Wszystkie składniki wyrabiamy na gładkie ciasto. Owijamy folią spożywczą i przez godzinę schładzamy w lodówce. Ok.1/4 ciasta dzielimy na dwie części i rolujemy, by uzyskać długie wałeczki. Łączymy razem i splatamy wokół siebie. Blaszkę o wymiarach 25×35 wykładamy pergaminem, na dno wykładamy rozwałkowane ciasto. Nakłuwamy widelcem, a na boki nakładamy wałeczki z ciasta. Pieczemy około 20 minut w temperaturze 200 stopni C (funkcja góra-dół). Studzimy.

Składniki na nadzienie:
5 łyżek konfitury z płatków róż
200 g białej czekolady
7-8 łyżek śmietanki kremówki 30 %
odrobina różowego barwnika spożywczego

Przygotowanie:
Czekoladę łamiemy na mniejsze kawałki i wraz ze śmietanką rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Gdy masa uzyska jednolitą, gładką konsystencję, miskę zestawiamy z nad garnka i dodajmy odrobinę barwnika. Energicznie mieszamy. Ostudzone ciasto smarujemy konfiturą różaną, a następnie rozprowadzamy na nim różową masę czekoladową. Dekorujemy płatkami róż.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Z cyklu przed Wielkanocą – świąteczny stół!

zwyczuciemsmaku.pl

Do Świąt Wielkiej Nocy zostało już niewiele czasu. Zaczęłam więc obmyślać jak w te piękne i pełne rodzinnych spotkań dni nakryć mój stół, by wyglądał bardzo odświętnie, a jednocześnie kolorowo. By robił wrażenie na domownikach i odwiedzających nas w tym czasie gościach. By zachęcał do biesiadowania i celebrowania wiosennych, świątecznych dni. Dzisiejsza propozycja jest mocno pastelowa, wręcz cukierkowa, ale Wielkanoc to tak radosny czas, że warto choćby raz w roku pozwolić sobie na szaleństwo w postaci całej ferii kolorów na naszym stole.

Przekonałam się już wielokrotnie, że to co mi wydaje się zupełnie naturalne, a wręcz łatwe, innym sprawia wiele trudności. Nie raz proszono mnie o radę dotyczącą urządzenia jakiegoś pomieszczenia, wyboru dodatków, czy choćby doboru barw na stole. Zdarzyło mi się także dekorować stoły na przyjęcie weselne. Nie każdy ma łatwość w łączeniu ceramiki, faktur czy wzorów. Dlatego dziś chciałam przedstawić Wam kilka prostych zasad, którymi kierowałam się nakrywając mój Wielkanocny stół. Myślę, że przestrzeganie ich pozwoli  Wam na uzyskanie ładnego, a czasami wręcz spektakularnego efektu.

zwyczuciemsmaku.pl

Po pierwsze, ceramika! Nie zawsze potrzebujemy idealnego kompletu naczyń, by nasze nakrycie stołu było spójne. W mojej stylizacji stołu użyłam trzech zupełnie różnych kompletów. Połączenie ich sprawiło, że na stole nie jest mdło i nudno, a radośnie i pastelowo.

zwyczuciemsmaku.pl

Po drugie, kolory! Tak jak pisałam, Wielkanoc to czas kolorowego szaleństwa. Należy jednak pamiętać, by z tymi kolorami nie przesadzać. Idealnie gdy już na wstępie wybierzemy sobie bazę, na której będziemy pracować. Przykładowo, gdy mamy kolorowe naczynia, dobrze by i dodatki dobrane były w podobnej tonacji. U mnie kolorem bazowym jest pastelowa mięta. Stół nakryłam miętowym bieżnikiem, dodałam także miętowe talerze oraz miętową kurkę. Resztę dodatków również utrzymałam w tonacji pastelowej. Pokusiłam się o biel, róż, błękit, zieleń i żółty. Myślę, że sześć kolorów jest wystarczające, by stół wyglądał radośnie, ale nie nachalnie. Dodatki są kolorystycznie wyważone i nie „kłócą” się z sobą.

zwyczuciemsmaku.pl

Po trzecie, kwiaty! Niezależnie od okazji, kwiaty zawsze są najlepszą dekoracją stołu. Wprowadzają odrobinę świeżości, ale także potrafią ubarwić nawet bardzo stonowaną bazę. Są miłym akcentem dla oka i dopełniają całości. Idealnie gdy kompozycja z kwiatów jest niska i nie przeszkadza nam w rozmowie. Jeśli jednak chcemy postawić na stole nieco okazalszy wazon, dobrze by stanął w miejscu, które nie zakłóci kontaktu wzrokowego między rozmówcami.

zwyczuciemsmaku.pl

Po czwarte, dodatki! Myślę, że w każdym domu znajdą się jakieś wstążeczki po otrzymanych prezentach, czy kawałki koronki. Dobrze jest gromadzić takie rzeczy, bo w najmniej oczekiwanym momencie, sprawdzają się idealnie. Wstążki po dawno otrzymanych upominkach posłużyły mi do przewiązania wazonów z kwiatami. Taki prosty zabieg, a dodał więcej uroku.
Fajną propozycja są też kolorowe poduszki położone na krzesłach. Sprawiają, że robi się jeszcze bardziej przytulnie.

zwyczuciemsmaku.pl

Po piąte, miły upominek dla gości! Nie jest to oczywiście coś niezbędnego, ale chyba większość z nas lubi dostawać drobiazgi. Miło jeśli przy każdym nakryciu położymy choćby malutkie jajeczko, którym obdarujemy domowników, czy gości. U mnie piękne, ręcznie robione pisanki, wykonane z przeróżnych koralików i świecidełek (wykonała je moja kochana mama) Mamusiu dziękuję 😉

zwyczuciemsmaku.pl

Myślę, że kierując się tymi prostymi zasadami, każdy jest w stanie nakryć do stołu tak, by wyglądał ładnie i zachęcająco. By był prawdziwą ozdobą świątecznych dni.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

W kolejnych postach postaram się Wam pokazać jeszcze kilka innych moich propozycji na umilenie sobie tych wyjątkowych dni. Będą też Wielkanocne kulinaria oraz coś zupełnie specjalnego, ale o tym może następnym razem 😉

Czwarte okno w salonie!

zwyczuciemsmaku.pl

Jakby było ich mało, ostatnimi czasy pojawiło się w naszym salonie jeszcze jedno okno, czwarte! Długo zastanawiałam się nad motywem obrazu, który miał zawisnąć nad naszą kanapą. Myślałam, szukałam inspiracji, przeglądałam strony internetowe i wreszcie znalazłam coś odpowiedniego. Już nawet wstępnie pokazałam projekt mojemu tacie, który z wykształcenia jest plastykiem, by zaznajomił się z tematem swojej kolejnej malowanej na płótnie pracy. Wszystko więc szło w dobrym kierunku, do momentu, kiedy to obejrzałam program Doroty Szelągowskiej „Dorota Was urządzi”. No i mnie urządziła… Nie dosłownie oczywiście, ale zasiała we mnie ziarno niepewności. Czy aby na pewno chcę mieć te pióra w salonie (nie wspomniałam, że wybranym przeze mnie tematem obrazu miały być ptasie pióra, bardzo stonowane, szaro, biało, beżowe). No i sfiksowałam na punkcie okna. Pani Dorota urządzała akurat łazienkę, w której elementem bardzo dekoracyjnym było właśnie okno z okiennicami.  Zrobiła je wówczas ze zwykłych listewek i kątowników. Zachwyciło mnie to okno, można powiedzieć, że zaczarowało i ciągle miałam je gdzieś z tyłu głowy…

W końcu przemyślałam temat raz jeszcze i postanowiłam zabrać się za poszukiwania tego idealnego. Chciałam, by było to prawdziwe, stare okno. Okno z jakąś historią… Całymi tygodniami siedziałam więc w Internecie i klikałam to tu, to tam. Aż pewnego wieczora znalazłam idealne. Piękne okno z lat 40-tych, z cudownymi srebrnymi klamkami i do tego w idealnym dla mnie wymiarze. Nie wahałam się ani minuty. Kupiłam je. Później przyszedł już tylko czas wielkiego oczekiwania i obmyślania jak to wszystko zrobić, żeby uzyskać ładny efekt. I tu z pomocą jak zwykle przyszedł tato. Pomógł mi to okno zaszpachlować, by wypełnić ubytki, powstałe wskutek upływu czasu. Później było czyszczenie klamek, skonstruowanie ramy okiennej, na której okno jest umocowane, pomalowanie go i wreszcie oszklenie (tym ostatnim naturalnie zająć się szklarz ;))

Bardzo istotnym elementem tego okna-lustra są okiennice. Początkowo, zrobienia ich miał podjąć się mój tato. Stało się jednak inaczej. Będąc w jednym z marketów budowlanych natknęłam się na gotowe fronty do szafek łazienkowych, wykonane z drewna sosnowego. Były zrobione tak jak wyobrażałam sobie, że będą wyglądać moje okiennice. Przejrzałam wszystkie dostępne wymiary i ku mojej wielkiej radości był i taki, który idealnie wpasował się w wykończenie okna. Tato nie musiał więc dokładać sił, by powstało coś pięknego, a ja byłam cała szczęśliwa, że nie muszę na nie dłużej czekać. Później zostało już tylko przemalowanie ich na biało, by zyskały na lekkości i elegancji oraz zamocowanie na zawiasach.

I oto jest! Piękne i wymarzone okno z kawałkiem czyjejś oraz teraz także naszej historii. Prezentuje się bardzo efektownie i tworzy w pokoju niepowtarzalny klimat. Wcześniej wisiał tu bardzo duży obraz mojego taty, który namalowany został na moją prośbę (pnie brzozy w dość niecodziennej odsłonie). Nie zdążyłam go jednak sfotografować, gdyż zapakowałam w papier i schowałam głęboko do szafy.

Myślę jednak, że co do tej naszej salonowej ściany nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa i mimo wszystko poproszę tatę o namalowanie obrazu, który mogłabym tu od czasu do czasu zawieszać, by nieco odmieniać naszą codzienność, ale też by cieszyć się tym, że mogę mieć w domu rzeczy naprawdę unikatowe i „stworzone” specjalnie dla mnie, przez bliską mi osobę.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Nie jestem pewna czy okno pozostanie w takiej formie jak dzisiejsza. Zastanawiam się czy dopieścić je półokrągłą, być może zdobioną nadstawką oraz czymś w rodzaju małego parapetu, na którym mogłabym stawiać świece, lampki i innne lampioniki, by wieczorami dodawały jeszcze więcej magii i ciepłego, subtelnego światła. Co o tym sądzicie?

A to dla porównania. Okno po zakupieniu wyglądało tak:
zwyczuciemsmaku.pl

Ślę uściski. Aga

Nasz wspólny czas i moja chałka z wanilią oraz koktajl z mango i truskawek!

zwyczuciemsmaku.pl

Są takie poranki, kiedy zrywam się wcześniej z łóżka, tylko po to, by zrobić coś pysznego na śniadanie. Byśmy mogli choć dwa razy w tygodniu, rano usiąść razem do stołu i bez pośpiechu cieszyć się swoją obecnością, porozmawiać, wspólnie wypić kawę, by mieć szansę na celebrowanie zwykłej codzienności. Uważam, że wspólne posiłki, ale też ich wspólne przygotowywanie, jest tym co spaja rodzinę. Doceniam ten nasz czas i czerpię z niego wiele radości. Uwielbiam gdy Tymek wraz z tatą przygotowują owoce, a później wyciskają z nich sok, przelewają do pięknych szklaneczek i częstują mnie. Duma rozpiera mojego syna. Rozpiera też mnie, jest już taki samodzielny 😉 Proste te nasze codzienne sprawy, ale jakie ważne i miłe. Dlatego będę się zrywać wcześnie rano i krzątać po kuchni, będę dbać o tę codzienność i o te uśmiechy, gdy brzuchy są już pełne i robi się tak błogo…

zwyczuciemsmaku.pl

Składniki na chałkę:
250 g mąki
100 ml ciepłego mleka
50 g cukru
13 g drożdży
1 jajko
1 łyżka roztopionego masła
1 laska wanilii
szczypta soli

dodatkowo:
20 g zimnego masła
2 łyżki mąki
1 łyżka cukru
1 jajko i odrobina mleka

Przygotowanie:
Drożdże i cukier rozpuszczamy w ciepłym mleku. Dodajemy łyżkę mąki, mieszamy i odstawiamy na 10 minut, by zaczyn zaczął „pracować”. Do miski przesiewamy pozostałą mąkę, dodajemy jajko, rozpuszczone masło, sól, ziarenka wanilii, a także wyrośnięty zaczyn. Wyrabiamy na gładkie ciasto, łatwo odchodzące od miski (do reki będzie się kleić). Delikatnie oprószamy mąką, przykrywamy bawełnianą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Gdy ciasto podwoi swoją objętość, ponownie je zagniatamy i dzielimy na 4 równe części. Z każdej rolujemy wałeczki, które zaplatamy w warkocz. Gotową chałkę ponownie odstawiamy do wyrośnięcia.
Z zimnego masła, mąki i cukru zagniatamy kruszonkę (powinna być dość sypka).
Chałkę smarujemy rozmąconym jajkiem wymieszanym z odrobiną mleka, a następnie posypujemy kruszonką. Pieczemy przez ok. 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (funkcja góra-dół).

zwyczuciemsmamku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

Składniki na koktajl z mango i truskawek:
1 dojrzałe mango
1 szklanka mrożonych truskawek
750 ml maślanki lub jogurtu naturalnego

Przygotowanie:
Truskawki lekko rozmrażamy. Mango obieramy ze skórki i kroimy na kawałki. Miąższ, który zostaje przy pestce dokładnie wyciskamy rękoma. Owoce umieszczamy w wysokim naczyniu i dokładnie blendujemy. Dodajemy maślankę i jeszcze przez chwilkę blendujemy, do uzyskania jednolitej, aksamitnej konsystencji. Przelewamy do szklanek i podajemy.

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmamku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl

zwyczuciemsmaku.pl