Kremowa zupa z dyni z mlekiem kokosowym, pomarańczą i przyprawami korzennymi!

Tak jak obiecałam, dzisiaj w roli głównej DYNIA! Ale od razu uprzedzam, że ta pękata Pani będzie mi towarzyszyła jeszcze w kolejnych postach. Jej wielbiciele bez wątpienia znajdą tu coś dla siebie. Dzisiaj proponuję cudowną w swojej prostocie i bardzo aromatyczną zupę z dodatkiem mleka kokosowego, pomarańczy i intensywnych korzennych przypraw. Jestem pewna, że ten dyniowy krem posmakuje nawet tym, którzy za dynią nie przepadają. Przyjemność jedzenia gwarantowana!

Składniki:
80 dag obranej i oczyszczonej dyni
400 ml mleka kokosowego (1 puszka)
2 średnie marchewki
1 średnia cebula
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka kurkumy
1/2 łyżeczki suszonego cynamonu + 1 kawałek kory cynamonu
1/2 łyżeczki suszonego imbiru
1/2 łyżeczki esencji waniliowej
1 l wody
skórka z obranej pomarańczy (bez białej powłoki)
świeżo wyciśnięty sok z dojrzałej pomarańczy
sól
biały pieprz
ocet balsamiczny
oliwa z oliwek
1 łyżka masła

Przygotowanie:
Oczyszczoną dynię i marchewkę kroimy w dużą kostkę i układamy na wyłożonej pergaminem blasze. Warzywa skrapiamy oliwą z oliwek i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, do chwili gdy będą miękkie (taki sposób przygotowania warzyw sprawi, że zupa będzie słodsza i bardziej aksamitna w smaku). W garnku rozpuszczamy masło z dodatkiem odrobiny oliwy. Cebulę i czosnek kroimy w kostkę, a następnie smażymy na rozgrzanym tłuszczu. Gdy cebula i czosnek są szkliste, dodajemy mleko kokosowe, a następnie suszony cynamon, kurkumę i imbir, a także skórkę z pomarańczy i korę cynamonu. Całość zalewamy wodą i gotujemy przez ok. 5-10 minut, by wszystkie składniki przeszły smakiem. Z przygotowanego wywaru wyciągamy skórkę pomarańczową oraz korę cynamonu (nie będą już potrzebne). Następnie do garnka dodajemy upieczoną dynię i marchewkę oraz sok z pomarańczy i esencję waniliową. Całość gotujemy przez kolejne 5-10 minut. Przygotowaną zupę blendujemy na gładki krem i znów podgrzewamy. Doprawiamy do smaku solą, octem balsamicznym oraz odrobiną białego pieprzu. Podajemy z ulubionymi chrupiącymi kiełkami oraz uprażonymi migdałami.

Gorąca czekolada z chili i skórką pomarańczową!

Oglądaliście film „Czekolada” z Juliette Binoche i Johnnym Deepem? Myślę, że każdy miłośnik czekolady powinien go zobaczyć. Jest tak urokliwy, magiczny i zmysłowy…, uwalnia skryte pragnienia i wyzwala pozytywną energię. Działa na widza wręcz kojąco. Głównym przesłaniem filmu jest walka z troskami i nietolerancją, które niweczą radość życia i psują relacje z ludźmi, a lekarstwem na całe zło jest tu tytułowa czekolada. To ona sprawia, że świat staje się barwny, a ludzie bardziej wyrozumiali i otwarci na innych. Może niektórzy stwierdzą, że to obraz dość kiczowaty, jednak co by nie mówić, uroczy i bardzo smakowity. A poza tym gwarantuję, że po jego obejrzeniu nabierzecie chęci na rozpływający się w ustach przysmak bogów o nęcącym zapachu i cudownym smaku. Ja proponuję Wam czekoladę w gorącej postaci, z pikanterią pobudzającej chili i energetyzującą skórką pomarańczową!

Składniki:
50 g gorzkiej czekolady (90 % zawartości kakao)
2 łyżeczki cukru trzcinowego (może być więcej jeśli lubicie)
200 ml mleka
100 ml śmietanki kremówki 30 %
1/2 płaskiej łyżeczki mielonego cynamonu
1/2 płaskiej łyżeczki mielonego kardamonu (jeśli nie mamcie dodajcie 2 porcje cynamonu)
odrobina soli
2 spore szczypty suszonej chili
otarta skórka z połowy średniej wielkości pomarańczy

Przygotowanie:
Mleko wraz z cukrem, solą i pokruszoną czekoladą podgrzewamy na małym ogniu, mieszając do całkowitego połączenia składników (nie zagotowujemy). Dodajemy śmietankę, cynamon, kardamon, chili i otartą skórkę pomarańczową. Trzymamy na ogniu do chwili, gdy czekolada nabierze aksamitnej, jednolitej konsystencji. Podajemy natychmiast.

Kruche ciasteczka z migdałami!

Wraz z nadejściem chłodniejszych dni, zazwyczaj przychodzi mi ochota na coś słodkiego. Ta jesień nie jest pod tym względem wyjątkiem. Coś małego i do chrupania niezwykle umila wieczory przy filiżance/kubku ciepłej herbaty. A tym małym czymś, są kruche ciasteczka. Wprawdzie robię je z zamiarem cieszenia się ich smakiem przez kilka kolejnych wieczorów, jednak rzeczywistość trochę to weryfikuje (zawsze znajdzie się ktoś, kto „zaopiekuje” się nimi szybciej niż sądzę :)). Myślę, że w tym jesienno-zimowym sezonie przedstawię Wam kilka ciasteczkowych propozycji. Pierwszą z nich są kruche z migdałami! Zachęcam do chrupania!

Składniki:
200 g mąki pszennej
125 g miękkiego masła
100 g płatków migdałowych
90 g cukru trzcinowego
1 jajko
2 łyżeczki esencji waniliowej
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
otarta skórka z 1/4 pomarańczy

Przygotowanie:
Mąkę wraz z proszkiem do pieczenia przesiewamy przez sito, a następnie łączymy z masłem, cukrem, jajkiem i esencją waniliową. Dodajemy płatki migdałowe oraz otartą skórkę z pomarańczy i zagniatamy do chwili, gdy ciasto zacznie łatwo odchodzić od ręki. Zawijamy je w folię spożywczą i odkładamy do lodówki na ok. pół godziny. Gdy ciasto jest chłodne, rozwałkowujemy je na grubość ok pół cm i wykrawamy ciasteczka o dowolnym kształcie. Ciasteczka układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez ok. 15 -20 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni. Przed podaniem oprószamy cukrem pudrem.

Krem z zielonego groszku z grzankami paprykowymi!

Składniki na krem:
450 g mrożonego zielonego groszku
1 średnia cebula
1 mała marchewka
400 ml bulionu warzywnego
1 łyżka oliwy z oliwek
sok z połowy cytryny
pół pęczka koperku
ok. 2 cm plaster fety + rozkruszona feta do podania
pół łyżeczki cukru
pieprz
sól

Składniki na grzanki:
3 kromki chleba razowego
1 łyżeczka masła
1 płaska łyżeczka mielonej słodkiej papryki
pół płaskiej łyżeczki mielonej ostrej papryki

Przygotowanie:
Cebulę kroimy w kostkę i w garnku podsmażamy na oliwie z oliwek. Marchewkę ścieramy na tarce na drobnych oczkach. Dodajemy do zeszklonej cebuli i jeszcze przez chwilkę podsmażamy. Całość zalewamy bulionem. Gdy bulion wrze, dodajemy groszek, doprawiamy cukrem oraz sokiem z cytryny i gotujemy przez ok. 10-15 minut. Ściągamy z gazu i studzimy, a następnie wraz z koperkiem i fetą blendujemy na gładki krem. Doprawiamy pieprzem, ewentualnie solą.
Chleb kroimy w kostkę i wrzucamy na rozgrzane masło. Dodajemy paprykę i smażymy, aż grzanki będą chrupiące.
Krem groszkowy serwujemy na ciepło z rozkruszoną fetą oraz pikantnymi grzankami.

Gorące banany w towarzystwie czekolady!

Dziś w roli głównej banany! Ostatnio dość często mi towarzyszące, a jednak trochę niedoceniane. Postanowiłam więc dać im szansę! Przygotowałam z nich dość popularny deser, którego słodycz przypomniała mi smak tegorocznych wakacji.

Składniki:
2 mało dojrzałe banany
1 łyżka masła
1 łyżeczka miodu lipowego
szczypta cynamonu
3 kostki gorzkiej czekolady
3 łyżki śmietanki kremówki 30 %

Przygotowanie:
Masło rozpuszczamy na patelni. Obrane banany przekrawamy wzdłuż na pół i wykładamy na rozgrzane masło. Dodajemy miód i szczyptę cynamonu. Smażymy z obu stron, do chwili gdy masło i miód skarmelizują się (ok. 2 minuty). Czekoladę wraz ze śmietanką rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Dla mniej cierpliwych wybawieniem będzie kuchenka mikrofalowa 🙂 Banany przekładamy na talerz. Serwujemy z gorącą, aksamitnie gładką czekoladą. Polecam także z płatkami migdałowymi.

Trochę wspomnień…

Bananowce…

Banany…

Dużo bananów…

Korzenno – cytrusowa herbata z czerwonym winem!

Najbardziej lubię ją za połączenie ciepła, bursztynowej barwy i cudownego, korzennego aromatu, przełamanego cytrusową nutą. To ona poprawia nastrój w szary dzień i przynosi wiele miłych skojarzeń. A z odrobiną cennych przypraw i ulubioną muzyką w tle jest lekarstwem na wszystkie smutki 🙂

Składniki:
czarna herbata
kawałek kory cynamonu
2 gwiazdki anyżu
cytryna
konfitura imbirowo-pomarańczowa
czerwone wino

Przygotowanie:
W dużym kubku lub filiżance zaparzamy herbatę. Dodajemy 2 gwizdki anyżu oraz kawałek kory cynamonu. Pozostawiamy pod przykryciem do naciągnięcia naparu. Dodajemy 2 cząstki cytryny oraz odrobinę czerwonego wina (może być więcej niż odrobina 🙂 wg upodobań). Osładzamy konfiturą z imbiru i pomarańczy.